Prędzej czy później w życiu każdego kolekcjonera wpada w oko fantastyczna okazja kupienia sobie czegoś, co przeleżało nietknięte przez kilanaście/kilkadziesiąt lat. Z cenami takich przedmiotów bywa różnie, jedne są droższe tylko o kilkadziesiąt procent, inne o kilkaset. Na końcu dnia to do nas samych zawsze należy finalna decyzja zakupu. Ja w swej kolekcjonerskiej przygodzie miałem okazję nabyć kilka takich gier i muszę przyznać, że za każdym razem było to radosne wydarzenie.
Zwykle hermetycznie zalaminowana folia utrzymuje nienaganny stan zawartości, wszak w teorii jest ono idealnie odseparowane od kurzu, wilgoci oraz zapachów (ktokolwiek zakupił kiedyś grę od palacza ten zrozumie problem doskonale). Jednak w swym życiu widziałem już sporo big boksów, które zostały uszkodzone złośliwie kurczącą się folią (ta ostatnia potrafi wywołać takie napięcia, że karton po prostu się odkształca). Niemniej jednak opakowana w celofan gra zazwyczaj ucieszy nas swym idealnym stanem.
Podejrzewam, że zdecydowana większość kolekcjonerów zachowuje swoje zafoliowane gry po to, by nie utraciły swej wartości. Takie podejście w pełni rozumiem, jednak ja najczęściej zafoliowane gry otwieram. Wbrew wszelkiej logice. Po prostu lubię z radością rozerwać folię i rzucić okiem na zawartoś pudełka. Mam – wręcz perwersyjną – radość i satysfakcję z wydobywania czegoś, co leżało nietknięte przez długi okres, a teraz tylko czekało na mnie. Popularność wszelkiego rodzaju unboxingów na YouTube zdaje się potwierdzać, że nie jestem sam w swym upodobaniu. Ja ciastka z chęcią i apetytem jadam. Inna sprawa, że w internecie można się naczytać o przypadkach oszustów mozolnie foliujących gry w nadziei, że nikt autentyczności/stanu ich zawartości nigdy nie będzie sprawdzał.
Właśnie przypomniała mi się historia zasłyszana w prywatnej rozmowie z kierownictwem sklepu Gram.pl dobrych kilkanaście lat temu. Dowiedziałem się z niej, że jeden z ich stałych klientów zawsze kupował swoje gry podwójnie. Według mojego rozmówcy jeden egzemplarz (zafoliowany) trafiał na półkę, drugi był rozpakowywany i używany do grania. Sam jestem ciekaw, czy ta historia jest prawdziwa, a jeśli tak, to jak się dalej potyczyła? Czy ów wytrwały kolekcjoner miał wystarczająco dużo zaparcia i funduszy by kontynuować swoje postawnowienie? Choć tak naprawdę bardziej by mnie interesował fakt, kiedy owo postanowienie zaczął realizować. Być może jeszcze w czasach świetności big boksów, co by oznaczało, że gdzieś tam w Polsce istnieje kolekcja najrzadszych i najważniejszych polskich wydań gier zachowanych w idealnym stanie. Zjeść ciastko i je mieć. Marzenie chyba każdego.
Inspiracją do napisania powyższej notki był zakup gry Fahrenheit z roku 2006, dostępnego w pięknie zachowanej folii. Zakup nie był ekstremalnie drogi, gra przeleżała w kartonie równe 20 lat, więc postanowiłem szybko skorzystać z danej mi okazji tylko po to, by móc wrzucić na stronę nowy model oraz fotki wnętrza gry (bardzo skromnego, wszak w 2006 roku już nie rozpieszczano graczy bogatą zawartością wydań).

Prócz idealnie zachowanego Fahrenheit, do naszej bazy trafiły także (nie tak idealnie wyglądające) Alone In The Dark: Koszmar Powraca oraz The Elder Scrolls III: Morrowind.
Zapraszamy do ich przeglądania!