Gdy stare miksuje się z nowym

Ta strona nigdy by nie powstała gdyby nie dwie rzeczy, które wydają się na pierwszy rzut oka stać do siebie w kontrze:

Pierwszy element to czysta nostalgia do tego co retro. Do tego co namacalne, co można postawić na półce i następnie traktować jako symbol dawno minionych czasów. Patrząc na okładki gier sprzed 20, 30, a czasem i 40 lat, widzę swoje dzieciństwo/wiek dorastania poprzez różowe okulary. To czasy gdy gry były najgłebszą wyobrażalną niszą, a spotkanie drugiego gracza praktycznie zawsze oznaczało nową, ekscytującą znajomość. To były czasy, w których jedynym uzasadnieniem dla kupna komputera była sprzedawana rodzicom bajeczka o nauce i edykacyjnej rakiecie, która wyniesie nas na orbitę szczęścia i dobrobytu już w naszym dorosłym życiu. Trzeba tu szczerze przyznać, że co do masy szczęścia czerpanej przed komputerowym ekranem, nie okłamywaliśmy naszych rodzin ani przez moment.

Po drugie rozwój technologii, a zwłaszcza AI, która pozwoliła mi rozpocząć podróż z projektowaniem naszej strony o big boxach. Myślę, że nigdy nie znalazłbym w sobie tyle samozaparcia, by rozpocząc jakiś kurs nauki html-u, czy projektowania stron www. Po prostu czułem, że to by mnie przerastało. Miesiąc temu, w jeden wieczór postawiłem serwer, pierwszy szablon strony na WordPress, a przy pomocy AI byłem w stanie sukcesywnie dobudowywać kolejne elementy funkcjonalne dla tego projektu. Czy jest idealnie? Nie. Ale jest własne i działające, a budowa Big Box Games przyniosła mi niesamowicie wielką frajdę.

Będę wdzięczny za każdą wizytę, bowiem nie spodziewam się ich tutaj wiele. Jeśli jakimś cudem czytasz te słowa to polecam twojej uwadze starożytną technologię RSS, która pozwoli Ci być na bieząco z każdym tutejszym wpisem. Możesz także skorzystać z poniższego formularza zapisu na newsletter – ilekroć na stronie pojawi się nowa treść, będę o tym informować mailowo.

Nie przegap nowości na stronie

Nie spamujemy! Przeczytaj więcej w naszej polityce prywatności

Big Box Games to tak naprawdę projekt powstały z mej wewnętrznej potrzeby zrobienia czegoś namacalnego (tak to już chyba jest gdy w pracy zawodowej nie tworzy się niczego fizycznego) i dla siebie. Wirtualne muzeum zapomnianych polskich wydań gier sprzed lat, które przyciągnie uwagę kilku osób, wydawało mi się równie głupim pomysłem, co po prostu najbliższym memu sercu. Jest więc szansa, że trochę jednak się tu pobawię.

Dodaj komentarz